top of page

Historia

Położenie

 

Sołectwo Podłęże położone jest w pobliżu zachodniego skraju Kotliny Sandomierskiej, na pograniczu Doliny Wisły i Wysoczyzny Wielicko-Gdowskiej. Granica miedzy tymi mezoregionami przebiega nieomal dokładnie wzdłuż linii kolejowej łączącej Kraków z Tarnowem.Na terasie zalewowej Wisły, na której mieści się północna część Podłęża, rozciągają się przeważnie podmokłe łąki, a na terenach nieco wzniesionych – grunty uprawne oraz niewielkie grupy zabudowań, zwane Przymiarkami i Drwinią. Przez zachodni skraj wsi przepływa potok Podłężanka z dopływem Przebieczanką, zwanym też Zakrzówkiem.Przez Podłęże przebiega autostrada A4, droga wojewódzka nr 964 łącząca Wieliczkę z Niepołomicami (Kasina Wielka- Biskupice Radłowskie) oraz linia kolejowa z Krakowa do Tarnowa i Przemyśla.

Nazwa Podłęże

Podlanze <- staropolski zapis samogłosek nosowych; od Pod Łęgiem / Przy Łęgu; gdzie Łęg to podmokła łąka, dziś Niepołomicka Strefa Inwestycyjna .Nie znamy etymologii nazwy Podłęże. Ale… legenda głosi, że król Władysław Jagiełło wybrawszy się na polowanie do Puszczy Niepołomickiej, napotkał na swojej drodze kąsające się węże. Wystraszony lekko krzyknął „Podłe węże!”. Z biegiem lat uległo to skróceniu do Podłęże i przylgnęło jako nazwa do znajdującej się niedaleko osady jako Podłęże.

Historia

 

Pierwsza historyczna wzmianka o wsi Podłęże pochodzi z 1242 roku. Wynika z niej, że główny fundator klasztoru benedyktynek w Staniątkach, w nieokreślonym bliżej czasie otrzymał tę wieś od benedyktynów z Tyńca, a w zamian oddał im swoją wieś Woźniki koło Wadowic.Historyczne centrum wsi skupiło się na skraju prawej terasy Podłężanki (wzdłuż obecnej ulicy Kaplicznej i przy skrzyżowaniu z ulicą Wąską). Niedaleko na wschód znajdował się ośrodek folwarczny. Po wybudowaniu stacji kolejowej pod koniec XIX w. w jej kierunku nastąpiła nowa intensywna rozbudowa.W czasie okupacji niemieckiej, 2 lutego 1944 r. jednostki SS i Gestapo dokonały egzekucji 50 Polaków, więźniów politycznych w odwecie za nieudany zamach na generalnego gubernatora Hansa Franka, którego dokonała Armia Krajowa w styczniu 1944 r.Kościół parafialny pod wezwaniem Matki Bożej Królowej Polski wznosi się w centrum wsi, w pobliżu rozwidlenia dróg do Niepołomic i Staniątek. Kamień węgielny został położony w 1959 r., a budowa została zakończona w 1962 r.W latach 1973-1976 miejscowość była siedzibą gminy Podłęże.

Osada celtyckaW 2008 r., podczas prac archeologicznych prowadzonych na terenach przeznaczonych pod budowę autostrady, odkryto w Podłężu największą w Polsce osadę Celtów z III-II w. p.n.e., składającą się z 17 chat. Odkryto tutaj m.in. przedmioty codziennego użytku, monety, ozdoby.

Zabytki

 

Najcenniejszymi zabytkami na terenie Podłęża są: cmentarz z okresu I wojny światowej z 1914 roku, kaplica pw. św. Józefa – murowana z lat 1914-1917, szkoła murowana z lat 1938-1939 r., dworzec kolejowy zbudowany w latach 1880-1890.

Źródło: Informator gm.Niepołomice

Kapliczka św. Józefa w Podłężu.

  Nie ma w Polsce miasta, miasteczka , wsi czy też przysiółka , w których  w przestrzeni nie byłoby choć jednej kapliczki, figury świętej czy też prostego krzyża. Ta mała architektura wrośnięta w ojczysty krajobraz jest znakiem wiary mieszkańców,  ma również podtekst społeczny i kulturowy. Charakterystyczna jest różnorodność form – od prostych krzyży przydrożnych,  poprzez  kapliczki słupkowe najczęściej z figurą  Chrystusa Frasobliwego ,   Matki Boskiej , św. Jana Nepomucena czy też św. Floriana, po bogato wyposażone i ozdobione kapliczki domkowe. Kapliczki budowano na rozstajach dróg, w miejscach tragicznych wydarzeń, na granicy terenów zabudowanych i otwartych. Spełniały również rolę drogowskazów, witały i  żegnały podróżnych opuszczających rodzinne strony. Kapliczki domkowe budowano głównie z zamiarem odprawiania w nich   mszy św. i innych nabożeństw,  szczególnie w okresie wiosennym , letnim i jesiennym w sytuacji gdy w miejscowości nie było kościoła a najbliższy był położony w znacznej odległości.

        Do połowy XIV wieku  mieszkańcy Podłęża swoje praktyki religijne spełniali  w kościołach w Bodzanowie – był to w tym okresie dla Podłęża kościół parafialny  i w kościele klasztornym w Staniątkach. W roku 1350 została  erygowana Parafia Niepołomice do której  włączono również Podłęże. Odtąd ,praktycznie związki z Parafią w Bodzanowie  wygasały, a miejscem spełniania obowiązków religijnych stał się kościół parafialny w Niepołomicach oraz  kościół klasztorny w Staniątkach Uczestnictwo w niedzielnych i świątecznych mszach św. wymagało od wiernych  przejścia drogi w obu kierunkach  - ok. czterech  kilometrów do Staniątek i ok. ośmiu  km do Niepołomic. Sytuację zmieniła budowa  w Podłężu , na przełomie lat 50-tych i 60-tych XX wieku kościoła pw. Najświętszej Mari Panny  Królowej Polski. Wcześniej w okresie powojennym przez krótki czas  msze św. były odprawiane w Kapliczce  św. Józefa.

         Kapliczka św. Józefa jest jedną z sześciu kapliczek znajdujących się obecnie na terenie Podłęża. Została wybudowana na niewielkim wzniesieniu w centrum wsi,  na skrzyżowaniu dzisiejszych ulic  Kaplicznej i Środkowej. W miejscu jej zabudowy   wcześniej istniała kapliczka drewniana, oznaczona na mapie katastru galicyjskiego z roku 1848.

 

Fot. Fragment mapy katastralnej Podłęża  z roku 1848 – Archiwum Narodowe w Krakowie.

 

Dokładna data budowy   kapliczki nie jest znana , w różnych dokumentach i publikacjach podawany jest rok 1909, 1910, 1913 a nawet przedział czasowy 1913-1917. Została zbudowana z fundacji mieszkańców Podłęża, z inicjatywy podłęzkich gospodarzy K. Wojnowskiego, J.  Chytrosia i F. Nowaka.

    

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Fot. Kapliczka św. Józefa - elewacja południowa – rok 1978. – T. Karalus IV 1978 Rejestr Zabytków PP Pracownie Konserwacji Zabytków Oddział Kraków

 

    Wybudowano ją  na rzucie prostokąta o wymiarach  zewnętrznych 3,0 x 4,0 m  w stylu ludowego baroku.  Posiada kubaturę ok. 14 m/3. Mury ceglane, pokryte tynkiem,  zostały posadowione na fundamencie  .   Na murach  posadowiono sklepienie kolebkowe. Dolna kondygnacja od strony południowej i północnej  została poszerzona ukośnie . Kondygnacja szczytowa od południa ma  kształt  odwróconego kielicha , jest zwieńczona  sygnaturką z żeliwnym krzyżem . W szczycie jej  fasady   znajduje się wnęka z figurą Matki Bożej.

Dach dwuspadowy pokryty został blachą z orynnowaniem. Wewnątrz kapliczki od strony północnej wbudowany jest ołtarz drewniany   z olejnym obrazem św. Józefa trzymającego na ręku Chrystusa. Fundatorem obrazu był Jędrzej Szeląg. Pierwotnie ,teren wokół kapliczki był początkowo ogrodzony drewnianym płotem z furtką,  obecnie niskim ogrodzeniem stalowym w stylu rustykalnym. Wokół kapliczki obecnie rosną wiekowe  lipy , krzewy i kwiaty. 

       

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Fot. Kapliczka św. Józefa – ołtarz z obrazem św. Józefa po renowacji w 2012r. – Wiesława Baryczka

 

Początkowo w kapliczce odbywały się nabożeństwa majowe oraz raz w roku w dzień Św. Józefa (19.03) odprawiana była msza święta. O godzinie dwunastej w południe sygnaturka wzywała do modlitwy „Anioł Pański…”. Po roku 1945 msze święte odprawiano w okresie letnim -    najpierw sporadycznie a później od 1952 roku w każdą niedzielę lata. Od roku 1956 za zgodą ówczesnego Metropolity Krakowskiego ks. arcybiskupa Eugeniusza Baziaka, msze św. odprawiano już w każdą niedzielę i święta kościelne  aż do roku 1958.

 W  roku 1959 staraniem mieszkańców  i księdza Andrzeja Fidelisa - Proboszcza Parafii Niepołomice, rozpoczęła się na terenie Podłęża budowa kościoła. W 1958 roku , na terenie placu budowy postawiono murowany magazyn na materiały i narzędzia który szybko został adoptowany na kaplicę. Część wyposażenia tej kaplicy pochodziła z Kaplicy św. Józefa.  Tymczasowa kaplica    służyła jako miejsce odprawiania mszy świętych coniedzielnych i świątecznych  do chwili poświęcenia  nowo wzniesionego kościoła przez księdza biskupa Karola Wojtyłę w dniu 24.06.1962 roku. Od tej daty,    mieszkańcy Podłęża oraz z sąsiednich wsi ,  mogli już gromadzić się w własnym kościele,  zbudowanym w trudnych czasach, wielkim jak na tamte czasy wysiłkiem fizycznym, organizacyjnym i  finansowym.

          A co z Kapliczką św. Józefa ? -  kapliczka dalej służyła i służy  nadal jako miejsce kultu i czci św. Józefa i miejsce modlitwy Podłężan. W dniu 19 marca, corocznie, odprawiana jest msza św. Kapliczka jest nadal    miejscem odprawiania nabożeństw majowych , była też miejscem lokalizacji   jednego z ołtarzy w czasie corocznych  procesji  Bożego Ciała. Była i jest nadal  otoczona opieką i troską sąsiadów – min.  nieżyjącej już Pani Zofii  Włodek, rodziny Państwa Klimków,  Pani  Wandy Szybińskiej i nieżyjącego już jej  męża Janusza,  którzy przygotowywali kapliczkę do odprawianych nabożeństw, utrzymywali czystość w budynku oraz w otoczeniu, dbając również o kwiaty i zieleń.  Dźwięk dzwonu z kapliczki , oprócz uroczystości religijnych można słyszeć w chwili odejścia do wieczności  któregokolwiek z sąsiadów – to już taki zwyczaj.

      W 2012r. – w 100 rocznicę budowy kapliczki,   została ona  poddana gruntownemu remontowi. Zostały wykonane nowe tynki zewnętrzne, nowe pokrycie dachu, odtworzono drzwi wejściowe, odrestaurowano figurę Matki Bożej i sygnaturkę. Wokół wykonano odwodnienie i izolacje przeciw wodne, wykonano kamienne chodniki oraz stalowe kute ogrodzenie. Wewnątrz mrówczą pracą odtworzono sufitowe i ścienne polichromie, wykonano renowacje ołtarza i obrazu św. Józefa. Wykonano nową instalację elektryczna z zewnętrzną iluminacją podkreślającą piękną, jedyną w sobie  architekturę kapliczki. Prace budowlane i konserwatorskie  były wykonane przez pracowników Urzędu Miasta i Gminy Niepołomice pod nadzorem Pani Marty Piotrowskiej i finansowane również przez gminę  którą zarządzał w tym czasie burmistrz Pan Roman Ptak. Fundatorami pokrycia dachu blachą miedzianą byli wspomniani już Państwo Wanda i Janusz Szybińscy.  W dniu 3.05.2013r.  poświęcenia kapliczki po remoncie dokonał Ksiądz Kardynał Stanisław Dziwisz.

 

Fot. Poświęcenie kapliczki po remoncie i konserwacji – 2013r. – Archiwum Parafii w Podłężu.

W roku 1978 Pracownia Konserwacji Zabytków Oddział w Krakowie przeprowadziła szczegółową inwentaryzację kapliczki. W czasie prac zinwentaryzowano w wnętrzu kapliczki zabytkowy sztandar szkolny datowany na rok 1880. Sztandar dwustronny z atłasu o wymiarach 170 cm x 140 cm w kolorze ciemnoczerownym, wykończony złotą frendzlą, przedstawiał z jednej strony Anioła Stróża prowadzącego dziecko , z drugiej strony św. Jana Kantego z uczniem. Jest duże prawdopodobieństwo że był to sztandar szkoły w Podłężu która została wzniesiona przez gminę podłezką w latach 1866 – 1867 w miejscu gdzie dziś zlokalizowany jest budynek Domu Kultury.

 

 

Fot. Sztandar szkolny z 1888 roku.  – T. Karalus IV 1978 Rejestr Zabytków PP Pracownie Konserwacji Zabytków Oddział Kraków

 

Jakie były dalsze losy sztandaru? - nie wiadomo, być może znalazł on miejsce w nowym budynku szkoły wybudowanym tuż przed wybuchem II wojny światowej. Po  wojnie , wobec symboliki religijnej jaką przedstawiał nie „pasował” swą treścią do założeń nowego ustroju państwa i musiał być ze szkoły usunięty. Jedynym miejscem gdzie mógł być przechowywany była kapliczka – kościoła w tym czasie jeszcze nie było.

       W czasie wspomnianego już  remontu i konserwacji kapliczki w 2012 roku , sztandaru w kapliczce już nie było -  nie doczekał naszych czasów ?. Jakie są jego losy  po 1978 roku ? – na dzień dzisiejszy to zagadka, do rozwiązania przez  miłośników  historii Podłęża.

tekst: Adam Suślik

1.png
kapliczka.jpg
ołtarz.jpg
KAPLICZKA POŚWIĘCENIE.jpg
KAPLICZKA SZTANDAR.jpg

Pomnik ofiar II wojny światowej na cmentarzu w Podłężu

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

W 1939 r. mijało 21 lat od zakończenia wojny, zwanej wtedy Wielką Wojną, a później I Wojną Światową, która spowodowała ogromne, o nienotowanej wcześniej skali,  ofiary w szeregach walczących armii. Polska, choć sama nie istniała wtedy jako państwo, stała się polem licznych bitew, w których ginęli masowo wcielani do zaborczych armii Polacy. Krajobraz naszego kraju, zwłaszcza w południowej części, zwanej wówczas Galicją, do dzisiaj usiany jest cmentarzami z tej wojny. Mamy je również na terenie Gminy Niepołomice, w tym w Podłężu.

Wydawało się iż ludzkość, wstrząśnięta tragedią milionów żołnierzy, ginących bezsensownie w okopach, gazowanych i rozrywanych szrapnelami, zatapianych na morzach i oceanach świata, już nigdy nie dopuści do wojny.

 Jednakże we wrześniu 1939 r. doszło do wybuchu wojny okrutniejszej niż tamta, powodującej jeszcze większe straty wśród walczących żołnierzy, a przy tym wprowadzającej nowy element – masowe atakowanie, prześladowanie i eksterminację ludności cywilnej.

Tragiczne skutki tej wojny nie ominęły oczywiście naszej okolicy.

 W 2013 r. w 70 rocznicę aresztowania przez Gestapo 16 członków Narodowej Organizacji Wojskowej (formacja ta w 1943 r. w większości weszła w skład Armii Krajowej) odbyły się uroczyste obchody tego tragicznego wydarzenia połączone z wystawą „Podłęże pod niemiecką okupacją”. Jednakże ofiar II Wojny Światowej pośród mieszkańców Podłęża było więcej. Ginęli jako żołnierze polskich formacji wojskowych, oddawali swoje życie w niemieckich obozach koncentracyjnych. Zdecydowana większość spośród tych ofiar nie ma swojego grobu. Nieliczni spoczywają na cmentarzach  urządzonych na polach bitew Europy. Stąd też zrodziła się idea budowy na miejscowym cmentarzu pomnika – symbolicznego grobu tych, którzy stracili życie w czasie wojny, a „których prochy wiatr rozwiał  a męczeńską krew deszcze zmyły”.

Autorem tej inicjatywy był Adam Suślik – mieszkaniec Podłęża, ówczesny radny naszej gminy. Dzięki poparciu władz Gminy Niepołomice udało się pomnik, według projektu rzeźbiarza Marka Maślańca, zrealizować. Uroczyste otwarcie odbyło się w dniu 31 sierpnia 2014 r.

Dlaczego zachowanie w pamięci naszej społeczności ofiar wojny – mieszkańców tej ziemi jest tak ważne? Wbrew głoszonym jeszcze niedawno opiniom nie nastąpił „koniec historii”, nic nie jest dane na zawsze i zarówno jednostki jak i całe narody stają wciąż przed nowymi wyzwaniami i zagrożeniami. Nie jest więc obojętne, do jakich wzorców zachowań się odwołujemy, jakie postacie upamiętniamy i dajemy za przykład. Wiedza współcześnie żyjących o tragicznych losach poprzednich pokoleń, ale jednocześnie ich dzielności, bohaterstwie i gotowości narażenia swojego życia dla wyższych wartości, może być pozytywnym czynnikiem, gdyby potrzeba takich działań i postaw w przyszłości się pojawiła.

Przypomnijmy postacie ofiar II wojny światowej z naszej społeczności, których imiona i nazwiska znalazły się na pomniku:

Żołnierze Armii Krajowej aresztowani 23 listopada 1943 r.

 

Byli to w większości młodzi, na progu dorosłego życia, mężczyźni. Jednak niektórzy z nich to przeszło czterdziestoletni ojcowie rodzin, którzy uznali, że walka z niemieckim okupantem wymaga ich czynnego udziału.

Aresztowani przez Gestapo w wyniku denuncjacji, zostali osadzeni w więzieniu przy ul. Montelupich w Krakowie. Ginęli rozstrzeliwani w ulicznych egzekucjach na terenie Krakowa i sąsiednich miejscowości, o czym informowali okupanci na tzw. afiszach śmierci, rozlepianych na ulicach Krakowa. Przynajmniej dwóch spośród z nich trafiło do obozów koncentracyjnych (Oświęcim , Gross-Rosen). Żaden nie przeżył.

Józef Bednarczyk   ur. 1910 r.

Osadzony w obozie koncentracyjnym w Oświęcimiu, a potem w Gross-Rosen. Tam zginął.

Józef Ciastoń   ur. 20.02.1925 r.

 

 

Karol Kaputa   ur. 1900 r.

 

 

Bronisław Krupa  ur. 1922 r.

 

 

 

 

 

 

Stanisław Książek   ur. 10.10.1917 r.

 

 

 

Karol Łapaj   ur. 1901 r.

 

 

 

Antoni Pilch   ur. 1922 r.

Brat Anny Pilch, która zginęła w obozie koncentracyjnym w Oświęcimiu

 

 

Antoni Rokita   ur. 06.12.1921 r.

 

 

Józef Rożkiewicz    ur. 1907 r.

 

 

Władysław Rożkiewicz    ur. 30.10.1924 r.

 

Stanisław Rys   ur. 1912 r.

(brak zdjęcia)

 

 

Wojciech Smolarczyk

Zginął w obozie koncentracyjnym Gross - Rosen

 

Józef Szeląg  ur. 1922 r.

 

 

Stanisław Szeląg   ur. 1919 r.

 

 

 

 

 

Jan Wojas    ur. 24.01.1924 r.

 

 

Franciszek Wołowicz

(brak zdjęcia)

 

Żołnierze polegli na wojennych frontach

 

Franciszek Ciastoń   ur. 27.04.1916 r.

kapral, pilot


304 Dywizjon Bombowy Ziemi Śląskiej, Polskie Siły Zbrojne w Wielkiej Brytanii

W 1939 roku przedostał się z Polski do Francji, a w 1940 roku do Wielkiej Brytanii. Jako pilot odbył 7 lotów bojowych w celu bombardowania Niemiec. W 1943 roku przeniesiony do ośrodka szkolenia pilotów w Silloth. Zginął w locie ćwiczebnym  23 września 1943 r.

 

 

Józef Limanowski   ur. 19.11.1915 r

Strzelec

 

Żołnierz 16 Pułku Piechoty 6 Dywizji Piechoty pod dowództwem gen. brygady Bernarda Monda, wchodzącej w skład Armii „Kraków”.

W liście do matki wysłanym w dniu 26 sierpnia 1939 r. z miejsca postoju pułku w Tarnowie pisał:

…wcześniej czy później pojedziemy bronić Ojczyzny … ale całkiem śmiało możemy za 6 tygodni powrócić do koszar…

Kilka dni później dywizja zajęła pozycje na południowych rubieżach Polski i w dniach 1 – 3 września 1939 r. toczyła ciężkie boje w okolicach Pszczyny a 4 września pod Rajskiem. Tam, wśród 94 polskich żołnierzy, zginął Józef Limanowski.

 

Jan Michał Nowak   ur. 26.09.1916 r.

plutonowy, lotnik - strzelec pokładowy

301 Dywizjon Bombowy Ziemi Pomorskiej, Polskie Siły Zbrojne w Wielkiej Brytanii

Odznaczenia - Virtuti Militari, British Empire Medal

 W dniu 22 lipca 1942 roku w czasie lotu ratunkowego w poszukiwaniu załóg, które nie powróciły z lotu bojowego na Duisburg,  samolot bombowy Wellington „H” jak Harry, w którym Jan Michał Nowak był strzelcem pokładowym, został zaatakowany nad Morzem Północnym przez 2 niemieckie myśliwce Focke-Wulf i po dramatycznej walce strącony. Trzech członków załogi, w tym Jan Michał Nowak, zginęło.

 

​​

Władysław Pilch   ur. 24.11.1913 r.

starszy strzelec


1 Polska Dywizja Pancerna pod dowództwem gen. brygady Stanisława Maczka, Polskie Siły Zbrojne w Wielkiej Brytanii

Odznaczenie - Virtuti Militari

Zginął pod Les Moutiers en Auge (Francja) w dniu 21 sierpnia 1944 r.

 

Ofiary obozów koncentracyjnych

 

Michał Ciastoń   ur. 18.09.1914 r.

 

Michał Ciastoń ur. 18.09.1914 r.

aresztowany i osadzony w obozie koncentracyjnym w Oświęcimiu, numer obozowy: 3632,

w 1944 roku przeniesiony  do obozu w Buchenwaldzie. Tam zginął.

 

 

 

 

Anna Pilch

Siostra Antoniego Pilcha - członka AK, zabitego przez Gestapo, aresztowana w trakcie łapanki w Krakowie, osadzona w obozie koncentracyjnym w Oświęcimiu, numer obozowy: 29881, zginęła 27.01.1944 r.

 

 

Antoni Pilch   ur. 30.07.1908 r.

aresztowany we Lwowie i osadzony w obozie koncentracyjnym w Gross - Rosen, zginął 19.03.1943 r.

 

Władysław Rys   ur. 29.11.1914 r.

(brak zdjęcia)

aresztowany i osadzony w obozie koncentracyjnym w Oświęcimiu, numer obozowy: 3481,

zginął 16.01.1941 r.

 

Ofiary działań wojennych

Stanisław Nowak   ur. 1911 r.

 

Jako właściciel samochodu osobowego zmilitaryzowany we wrześniu 1939 r. na potrzeby transportowe Wojska Polskiego. Wraz z cofającą się armią udał się w kierunku wschodnim ówczesnej Polski. Wszelki ślad po nim od tej pory zaginął.

 

Wojciech Szeląg   ur. 27.10.1924 r.

(brak zdjęcia)

Zginął w nieznanych okolicznościach w Ropczycach.

 

 

Źródła:

  • rodziny ofiar wojny

  • „Hitlerowskie afisze śmierci” – Stanisław Dąbrowa – Kostka, Kraków 1983

  • archiwum Muzeum Auschwitz

  • listakrzystka.pl

 

Autor: Wit Ślusarczyk

pomnik_edited.jpg
Szeląg.jpg

II wojna światowa: 1943 r. - wielka "wsypa" w powiecie bocheńskim

3 września 1945 r. Szesnastoletni gimnazjalista Maniek Cebula pod czujnym okiem siostry Heleny Anzelmy Przybylskiej wyciąga gwoździe tkwiące setkami we framugach okien, boazerii, podłogach i drzwiach. Niemcy kaleczyli drewniane elementy zabytkowego klasztoru sióstr Benedyktynek w Staniątkach z byle powodu – ot, choćby po to, by na gwoździu powiesić ubranie. Wojna skończyła się kilka miesięcy temu, Niemcy wynieśli się z klasztoru i po wielu tygodniach w końcu siostrom udało się usunąć ślady ich obecności. Ale życie Mańka Cebuli wojna zmieniła bezpowrotnie. Miał zaledwie 14 lat, gdy Niemcy aresztowali jego ojca, organistę w staniąteckim kościele. Ściągnęli go prosto z chóru, a po kilkunastu dniach umieścili jego nazwisko na afiszu śmierci. Czesław Cebula i inni wpadli w ramach tzw. wielkiej wsypy w listopadzie 1943 r.

 Po akcji Gestapo w Szarowie
 

W wyniku prowokacji agentów Gestapo w maju 1943 r. w Szarowie Niemcy aresztowali ok. 30 osób. Działająca w tym rejonie placówka Narodowej Organizacji Wojskowej Obwodu 20 w powiecie bocheńskim (po scaleniu „Węgorz” w bocheńskim obwodzie „Wieloryb” AK) również poniosła straty w tej akcji w postaci kilku aresztowanych członków organizacji. Aresztowany został m.in. Stefan Strach „Stefański” z Łysokań, który prowadził szkolenie „młodzieżówki” NOW w Podłężu. Niemcom nie udało się jednak złamać lokalnego ducha oporu. „Dwudziestka” rozwijała się kadrowo. Do placówki „20” trafili m.in. dwaj przesiedleńcy z poznańskiego, którzy schronienie wraz ze swoimi rodzinami znaleźli w klasztorze sióstr Benedyktynek w Staniątkach.
 

Organizacja dysponowała bronią pozostałą po żołnierzach poległych w Puszczy Niepołomickiej we wrześniu 1939 r., a także pozyskiwała ją, rozbrajając Niemców bądź granatowych policjantów. W zasobach mieli również karabiny ze stanu byłego związku strzeleckiego w Dąbrowie. Konspiratorzy przechowywali uzbrojenie m.in. w grobowcu rodziny dowódcy miejscowego podziemia ppor. Mieczysława Wójcika „Mirskiego” na cmentarzu w Brzeziu, a także w przemyślnie skonstruowanych skrytkach na posesjach, np. u Leona Kołosa „Lecha” w Szczytnikach czy Bronisława Kaczmarczyka w Dąbrowie.
 

Lokalne podziemie posiadało również swoją służbę sanitarną. Kierownik młyna w Brzeziu Turula udostępnił pomieszczenie na przeprowadzenie kursu w zakresie udzielania pierwszej pomocy, aplikacji zastrzyków, stawiania baniek itd., w którym wzięło udział 10 młodych kobiet. Ze Staniątek przeszkolone zostały Maria Smoleń „Sosenka”, „Szarotka”, po mężu Korol, oraz Władysława Taborska, po mężu Kubacka. Nabyte umiejętności z powodzeniem wykorzystywały po wojnie niosąc pomoc potrzebującym mieszkańcom Staniątek.
 

Klasztor ss. Benedyktynek w Staniątkach
 

Do obwodu „20”, w zabudowania staniąteckiego klasztoru sióstr Benedyktynek przeniesiona została drukarnia biuletynu Podokręgu NOW Kraków-Zewnętrzny. Periodyk redagował szef Wydziału Propagandy Podokręgu Stanisław Waś „Przybylski”, a drukowali go Józef Adamowski „Wiśniewski”, Antoni Ciastoń „Aliant” (wszyscy ze Staniątek) oraz przesiedleńcy z poznańskiego – Jerzy Kozanecki i Tadeusz Kawalerski. Kolportażem biuletynu zajmowali się również Podłężanie.
 

W lipcu 1943 r. do klasztoru wkroczyli policjanci i dokonali rewizji. Szukali radioodbiornika, który ponoć miał posiadać i tu przechowywać ogrodnik gospodarstwa klasztornego. Rewizja nie przyniosła oczekiwanego rezultatu. Przeszukujący nie natrafili również na urządzenia drukarskie, gdyż na szczęście miesiąc wcześniej drukarnia została przeniesiona do Stanisławic.

W klasztorze często stacjonowali żołnierze niemieccy. Oficerowie zajmowali domek przylegający do księżowskiej rezydencji, a także zamieszkiwali w prywatnych domach. Żołnierze lokowani byli w pomieszczeniach klasztornej szkoły. Kwaterowali też w staniąteckiej szkole powszechnej.
 

Gestapo robi swoje
 

Minęło pół roku od majowych aresztowań w Szarowie. Chłopcy z „dwudziestki” pozostający na wolności – choć byli świadomi zagrożenia aresztowaniem – powracali do domów. Po nadejściu pierwszych chłodów ukrywanie się w lesie było bardzo uciążliwe. Czujność konspiratorów uśpiło też zapewne postępowanie Niemców, którzy jakby stracili zainteresowanie podziemiem na tym terenie. Jak się jednak wkrótce okazało, była to tylko pozorna bierność okupanta. Gestapo kontynuowało rozpracowywanie „dwudziestki”, wykorzystując zeznania jednego z aresztowanych w maju 1943 r. oraz informacje pozyskiwane od konfidentów i agentów. W Szarowie mogli liczyć m.in. na staniątczankę Adelę Migas, która w organizacji uchodziła za wtyczkę w Gestapo, a faktycznie pracowała dla Niemców. W Podłężu Niemcy pozyskali do współpracy członka NOW, Bednarczyka. Do Szarowa i pobliskich miejscowości przyjeżdżał Ryszard Karolewski vel Zając – kolega Adeli „po fachu”. Z początku należał do krakowskiej grupy konfidenckiej Romana Słani, ale szybko został agentem-rezydentem. Po aresztowaniach majowych wycofali się z tego terenu agenci-prowokatorzy Zdzisław Mięso i Mieczysław Skowroński.
 

W listopadzie gestapowcy mieli już sporą wiedzę o „dwudziestce”. Znali adresy chłopaków, ich zwyczaje, przywary, pseudonimy, funkcje pełnione w organizacji, miejsca zatrudnienia, spotkań i przechowywania broni.
 

11 listopada 1943 r. (w 25 rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości)  członkowie NOW z obwodów „20” i „30” powiatu bocheńskiego przeprowadzili akcję ekspropriacyjną na urzędy gminy, poczty i skarbowy w Brzesku. Poza gotówką, łupem organizacji stały się m.in. czyste druki kart rozpoznawczych (kenkart) a także wykazy zobowiązań kontyngentowych miejscowej ludności. Niewykluczone, że to wydarzenie stało się bezpośrednią przyczyną przyspieszenia aresztowań, do których doszło 23 listopada 1943 r. m.in. w Podłężu.
Więcej nt. tych wydarzeń pod linkiem: https://wojstan.blogspot.com/2021/07/tragiczny-koniec-konspiratorow-wielka.html
 

Prawie wszyscy aresztowani (najwięcej było ich z Podłęża) zostali skazani przez niemiecki sąd doraźny na karę śmierci. Wyroki były wykonywane przez rozstrzelanie, sukcesywnie po kolejnych aktach sabotażowo-dywersyjnych podziemia antyhitlerowskiego. Najbardziej tragiczny wymiar miała egzekucja 50-ciu skazanych dokonana 2 lutego 1944 r. w odwecie za zamach na pociąg, którym 29 stycznia 1944 r. jechał Hans Frank.
 

Kaźń 2 lutego 1944 r. w Staniątkach
 

Było wczesne popołudnie 2 lutego 1944 r. – Święto Matki Boskiej Gromnicznej. Z  drogi do Niepołomic przy wiadukcie kolejowym w Staniątkach, na granicy z Podłężem, słychać było kanonadę. Piętnastoletni Emil Małek z kolegami z Podłęża i dziesięcioletni Józef Śledziowski ze Staniątek, zwiedzeni odgłosem krótkich serii z broni maszynowej, przybyli na miejsce po jakimś czasie. Na drodze zobaczyli kawałki mózgów, odłamki kości twarzoczaszek, liczne, zastygłe już plamy krwi. Co się faktycznie tam wydarzyło?
 

Niemcy od 10 października 1943 r. (wejście w życie drakońskiego rozporządzenia Generalnego Gubernatora Hansa Franka o sądach doraźnych) zintensyfikowali działania odwetowe wobec Polaków za zamachy zbrojnego podziemia antyhitlerowskiego „godzące w niemieckie dzieło odbudowy Generalnego Gubernatorstwa”. Do kilku dni od zdarzenia rozstrzeliwali dziesiątkami aresztowanych i skazanych na karę śmierci konspiratorów — zakładników. Tak było też w przypadku wysadzenia toru kolejowego w Puszczy Niepołomickiej przez krakowski Kedyw AK, po którym w nocy 29 stycznia 1944 r. jechał niemiecki pociąg z Krakowa do Lwowa z doczepioną salonką i podróżującym w niej Hansem Frankiem. Zamach był nieudany, ale Niemcy wzięli srogi odwet.
 

Poranek 2 lutego 1944 r., areszt przy ulicy Montelupich w Krakowie. Tadeusz Iwański ze Staniątek, który siedzi tu od 7 stycznia, przez szczelinę w okiennicy celi obserwuje ruch na dziedzińcu. Widzi tylko fragment podwórza, ale nie ma wątpliwości, że to kolejna grupa skazańców jest wywożona na egzekucję. Wśród mężczyzn umieszczanych brutalnie na oplandekowanej ciężarówce, powiązanych parami drutem za ręce, rozpoznaje organistę ze staniąteckiego kościoła, Czesława Cebulę, a także – razem związanych – Józefa Bednarczyka i Franciszka Wołowicza z Podłęża.

Dalszy przebieg wydarzenia można odtworzyć na podstawie relacji nielicznych świadków. Stanisław Szybiński, Podłężanin, tego dnia prowadził parowóz z Kłaja do Podłęża. Dojeżdżając do wiaduktu nad drogą Niepołomice–Wieliczka, zauważył na szosie oplandekowane ciężarówki i umundurowanych Niemców wysiadających z jednego z aut. Gdy parowóz wjechał na stację, Szybiński od razu poprosił dyżurnego ruchu o zgodę na wyjazd w kierunku Niepołomic, by zobaczyć, co się będzie działo przy wiadukcie. Po uzyskaniu zgody skierował lokomotywę na Niepołomice i zatrzymał ją na wiadukcie nad lokalną drogą prowadzącą do przysiółka Podłęża Trawniki. Z parowozu było około sto metrów do miejsca, gdzie rozegrała się tragedia.
 

Na polecenie Niemców (w śledztwie Okręgowej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich nie ustalono formacji, jednak najprawdopodobniej był to pluton SS) z ciężarówek wyskakiwali skazani, powiązani parami drutem za ręce. Jak zeznał Szybiński przed OKBZH, rozstrzelanie odbyło się w dwóch seriach po 25 osób. Skazani musieli uklęknąć wzdłuż drogi wiodącej do Niepołomic, po jej północnej stronie, twarzami do nasypu kolejowego szlaku Podłęże–Kłaj. Egzekucji dokonywały trzyosobowe zespoły Niemców wyposażonych w pistolety maszynowe MP-40. Egzekutorzy przechodzili za klęczącymi i oddawali krótkie serie w tył głowy (pistolet był przystosowany do prowadzenia ognia ciągłego). Najpierw szedł jeden, a po nim drugi, który dobijał ofiary. Gdy przeszedł trzeci, nie mogło już być wątpliwości, czy którykolwiek z rozstrzeliwanych przeżył. Według innej wersji – zapisanej przez ks. proboszcza Andrzeja Fidelusa w niepołomickiej kronice parafialnej 21 lat po wydarzeniu – za każdym z klęczących skazańców miał stać Niemiec i strzelać w tył głowy, a egzekucje miały być dokonywane dziesiątkami.
 

Pociski, które przeszły przez głowy ofiar, w twarzach powyrywały dziury. W związku z tym rozpoznanie zamordowanych było prawie niemożliwe. Do dziś nie ma pewności co do tożsamości większości z nich, ale dzięki świadkom można mieć pewność co do tego, że były to osoby pochodzące z tej okolicy. Jeden z mieszkańców miał usłyszeć okrzyk dochodzący z miejsca kaźni: „My są ze Staniątek!”. Inni po wojnie wspominali, że rodzina rozpoznała porzuconą obok wiaduktu charakterystyczną chustkę do nosa należącą do jednego z członków obwodu 20 NOW w powiecie bocheńskim.
 

Trzech rozstrzelanych rozpoznał po ich sylwetkach wspomniany wcześniej maszynista Stanisław Szybiński. Według tego świadka wśród zamordowanych mieli być: organista kościelny w Staniątkach Czesław Cebula (miał charakterystyczną, postawną sylwetkę) oraz Podłężanie Karol Łapaj i Franciszek Wołowicz. Tu nasuwa się pewna wątpliwość. Na niemieckim obwieszczeniu („afiszu śmierci”) z 2 lutego 1944 r. jest informacja o rozstrzelaniu 100 osób (50 w Staniątkach i 50 pod Dębicą – przyp. autora) wymienionych na obwieszczeniach z 31 października, 1 i 23 listopada oraz 3 i 18 grudnia 1943 r., a także z 15, 24 i 29 stycznia 1944 r., a  Czesław Cebula jest wymieniony na obwieszczeniu z 11 grudnia 1943 r. Jednak ten fakt wcale nie musi podważać zeznania  Szybińskiego, gdyż były inne przypadki, że treść obwieszczenia nie odpowiadała stanowi faktycznemu. Ponadto wersję Szybińskiego co do daty wywiezienia Cebuli na rozstrzelanie potwierdził Tadeusz Iwański.
   

Trzech zamordowanych – Józefa Gałata, Juliana Habasa i Kazimierza Kępę (wszyscy z Niepołomic) – miał rozpoznać Franciszek Pilch, który wraz z m.in. Andrzejem Feliksiakiem ze Staniątek, Augustynem Bilskim i oraz Książkiem z Podłęża (rozpoznał Karola Kaputę) został przymuszony przez Niemców do załadunku ciał na samochody. Warto odnotować, że w przypadku Gałata zachodzi podobna rozbieżność z datą afisza śmierci, jak w przypadku Cebuli.
 
Wymienionym wyżej świadkom nie udało się rozpoznać pozostałych ofiar mordu. Ciała były zmasakrowane, a poza tym pijani Niemcy kopniakami i groźbą zastrzelenia uniemożliwili im oglądanie zwłok. Ciała wywieziono w nieznanym kierunku.
 

Ból, modlitwa i pamięć
 

W dniu zbrodni o 17:00 w niepołomickim kościele parafialnym odbyła się msza święta z tradycyjnym poświęceniem gromnic.
Nie wszyscy wierni zmieścili się w świątyni, wielu stało na zewnątrz. Zgromadzeni, pogrążeni w wielkim bólu, modlili się pod przewodnictwem ks. Andrzeja Fidelusa. Na koniec mszy ksiądz odmawiał „Akt poświęcenia Niepokalanemu Sercu Maryi”.
W pewnym momencie zaczął improwizować modlitwę słowami: „… niech Cię wzruszy tyle bólu, tyle ucisku ojców i matek, małżonków, braci i niewinnych dzieci, tyle ciał rozszarpanych w okrutnej rzezi, tyle serc umęczonych i konających”. Zalewając się łzami, musiał przerywać modlitwę. Świątynię wypełnił szloch, płacz i jęk modlących się ludzi.
 

Na miejscu kaźni w Staniątkach Edward Widło z Zakrzowa postawił brzozowy krzyż. Potem mieszkańcy Staniątek, Podłęża
i Niepołomic ufundowali pomnik ku czci ofiar. W 2014 r. rondo przy wiadukcie nazwano „Rondem Ofiar 2 Lutego 1944 Roku”.
W każdą rocznicę, i nie tylko, pod pomnikiem składane są kwiaty, zapalane są znicze, m.in. przez uczniów miejscowych szkół. Miejscem pamięci przez długie lata z troską opiekowała się pani Alicja Rogala ze Staniątek. W ubiegłym roku staraniem Urzędu Miasta i Gminy Niepołomice pomnik został odnowiony.
 

W wielu kościołach (m.in. w Staniątkach, Podłężu, Niepołomicach) w Święto Matki Boskiej Gromnicznej wierni wzywani są do modlitwy za ofiary tamtego tragicznego dnia. To niezwykle ważna, mająca długoletnią tradycję forma utrwalania wydarzeń historycznych w pamięci i świadomości kolejnych pokoleń.

tekst: Wojciech Wójcik

bottom of page